Czy to jest ślad, jaki chcecie zostawić po swoim życiu?

Wszelkie poglądy wyrażone w tekstach na blogu stanowią osobiste przemyślenia autorów i nie są równoznaczne ze stanowiskiem Fundacji.

„Czy to jest ślad, jaki chcecie zostawić po swoim życiu?” – czyli rozważania z cyklu: „co kieruje niektórymi ludźmi podczas aktu dewastacji?”, które napisałam 14. marca, ale spokojnie czekały na publikację.

Wiele razy podczas sprzątania w Perle, czy na terenie przyperłowego nieczynnego od lat cmentarza, starych zalegających podrzuconych śmieci, czy podczas usuwania naściennych, lub też nagrobnych (jak to miało miejsce w zeszłym roku), bohomazów nachodzi mnie pytanie „dlaczego?”. Dlaczego ktoś, kto wszedł do nieswojego miejsca, nawet jeśli jest to miejsce opuszczone, ma tak silną potrzebę destrukcji? Zostawienia po sobie tego typu „wkładu” w rzeczywistość? Czy nabazgranie sprayem, czy wydrapanie w tynku „kocham Kasię, Bartka, Janka…” jest aż tak romantyczne…? Może jestem staroświecka, ale osobiście wolę formę listowną, znacznie bardziej spersonalizowaną i intymną, jeśli chodzi o okazywanie uczuć głębokich. 😉 A może wypisanie tak, żeby nikt nie zobaczył „Wojtek to k**s” lub „Kinga jest dz**ą” jest oznaką większej odwagi, niż spojrzenie w oczy rzeczonemu Wojtkowi, Kindze i skonfrontowanie się z konsekwencjami…? Cóż…

Ale do rzeczy. Już na etapie liceum, będąc nastolatką pełną szalonej energii, zdarzało mi się „urbexować” po pustostanach. Były to głównie stare fabryki, z wysokimi przestrzennymi salami, kojarzącymi mi się wtedy nieco z Morią, nijak niezabezpieczone, z dziurami w stropach, połaciami szklanych dywanów z powybijanych okien zalegającymi na podłodze. Było to dla mnie ówcześnie bardzo silnie odczuwane doświadczenie przemijania. Powolnej śmierci miejsc, które w przeszłości wszak żyły funkcjonowaniem tam dziesiątek czy nawet setek ludzi. Miejsc, które dawały pracę, wyżywienie, codzienne życie tym właśnie ludziom… A potem? Z różnych powodów traciły swoją funkcję, jak i swoje życie… Zostawał jedynie wiatr błąkający się labiryntami korytarzy, ciemność drzemiąca w bezokiennych piwnicach. Ta specyficzna cisza… tęsknoty? Utraty…? Z czasem, wiele z nich zostało zrównanych z ziemią.

Innym przykładem, o jakim chciałabym wspomnieć, jest jeden z ogromnych, nieczynnych, żydowskich cmentarzy, na którym nie raz zdarzało mi się przesiadywać godzinami. Przestrzeń bardziej parkowa niż cmentarna, gdzie wiele pięknie zdobionych nagrobków, stało ledwie podpartych lub rzuconych na wielką hałdę, a szum liści wielu samosiewów, jak i dojrzałych drzew, wygrywał spokojne melodie pośród zgiełku wielkiego miasta.

I wiecie? W obu tych przypadkach nigdy nawet mi przez głowę nie przemknęło, by coś nabazgrać, by wyryć swoje inicjały. Co więcej, nawet jeśli przyszłam z jakimś prowiantem, to zawsze zabierałam swoje śmieci i wyrzucałam do najbliższego śmietnika. Wszak były lżejsze, przez co łatwiejsze do wyniesienia, niż wniesienia na miejsce. 😉 Nikt mnie tego nie uczył, nikt nie tłukł mi siłą takiego zachowania, takich zasad. To wychodziło ze mnie naturalnie. Dlatego tym bardziej nie rozumiem, mimo że staram się racjonalnie pojąć, co kieruje ludźmi którzy w ten brudno niszczycielski sposób zaznaczają swoje jestestwo podczas życiowej ścieżki…

P.S. Swoją drogą w trakcie pisania tego tekstu przypomniało mi się, że moje pierwsze „urbexowe doświadczenie” miało miejsce we wczesnych latach szkoły podstawowej, gdy zwiedzałam wnętrze zrujnowanego dworku, konkretniej dworskiego domku ogrodnika, schowanego pośród gąszczu pokrzyw i lasu gęstych krzewów. Przez wiele lat była to strasząca ruina. Jakiś czas temu, widziałam że park został wyczyszczony, przywrócony do tkanki miejskiej, zaś w samym ślicznym dworku funkcjonuje bardzo przyjemna kawiarnia. Niegdyś obiekt, który stracił swoich opiekunów, stracił swoją dawną funkcję, był meliną nieopodal centrum miasteczka, którą lepiej było omijać, zaś jego istnienie niemal zostało wymazane z mapy, jak sam pałac dziedziczki miasta, przy którym działał…

~ Thinloth

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *